Witajcie
ponownie! :)
Początek
posta poświęcę temu, jak jestem z siebie dumna. Jest to pierwszy blog, którego
tworzenie polubiłam. Ostatnio chętnie się do tego zabieram, czego żywym
przykładem jest wpis w połowie wakacji :D
Muszę
Was trochę rozczarować. Mój ostatni wpis, w którym poruszyłam temat
"zmian".. no cóż, plany w nim zawarte nie doszły do skutku. Jestem
chyba zbyt leniwa by zająć się czymkolwiek, poza siedzeniem przy komputerze.
Tak to jest z tymi planami, że zdecydowanie łatwiejsze jest ich tworzenie niż
realizacja. Nadal nie tracę nadziei, ze nadejdzie moment w którym pomyślę
"czas ruszyć tyłek z domu". Nie wiem czy Was też czasem łapie taki
leń. Trzyma i nie puszcza. Czasami trzeba po prostu subtelnie pomóc mu się
"odczepić".. szturchnąć patykiem czy coś :D
Cóż,
kolejny news. Ostatnio dużo jem. Myślę iż świadomość że nie muszę każdego dnia
wyglądać idealnie tak na mnie działa. Oczywiście nie mówię że są to zdrowe
rzeczy.. jak to ja, chwytam to co najbliżej.
Następna
sprawa (trochę się u mnie działo :D), martwię się ostatnio o moje talenty.
Słyszałam że nie "trenowane" z czasem zanikają, ale nie sądziłam że
sprawdza się to w praktyce. Najgorzej chyba idzie mi ze śpiewaniem. Moja skala
jest coraz bardziej ograniczona.
Zdałam sobie sprawę (wypisując uprzednio cechy wygląday i charakteru, dzieląc je na te, które lubię, a których nie).. że tak naprawdę, to nie mój wygląd jest moim największym mankamentem. Doszukałam się w nim zaledwie czterech cech, które są odpowiedzialne za moje kompleksy. Znacznie więcej pojawiło się w miejscu, gdzie wielkimi literami napisałam "CHARAKTER I UMIEJĘTNOŚCI". Zaokrągliłam tą liczę do pięciu wad, biorąc pod uwagę tylko te, które najbardziej utrudniają mi życie. Powstała z tego taka regułka :
(kolejność jest przypadkowa)
"1. Obsesja na punkcie wyglądu" (co prawda, od niedawna nie tak duża, ale nadal przesadzona). Myślę, że wzięło się to nie skąd indziej, a z społeczeństwa i jego współczesnych wymogów. Żyjemy w czasach, gdy wygląd stawia się ponad umysłem cz talentem.
"2. Zazdrość" .. towarzyszy mi od najmłodszych lat.. i od najmłodszych truje życie.
"3. Lenistwo" . Oczywiście. Gdyby nie ono, już dawno miałabym średnią 6.0, maksymalnie rozwinięte umiejętności i opanowane w stopniu mistrzowskim, .. i lepsze kontakty z połową rodziny.
"4. tzw. 'słaba silna wola' " . Podonie jak w punkcie wyżej. Gdyby nie ona, już dziś ważyłabym 31 kilo!
"5. Dziecinność". Czasem zachowuję się wręcz infantylnie, wstydzę się tego, gdy widzę jak poważni i dorośli są moi rówieśnicy. Głupie miny i tańce w autobusie. Tak, to zdecydowanie w moim stylu. Może to świat zwariował i jest ostatnio bardzo ponury, a może to mi odbiło i jest mi zbyt wesoło. Cóż, może czas zacząć pstrykać sobie słodkie selfiki i bawić się w te wszystkie Instagramy, Tumblery itd. zamiast cieszyć się z życia.
To tyle na dzisiaj. Wkrótce się odezwę. Jakie jest Wasze "5 najgorszych wad"? :D