Okej. Cześć.
Blog widzę nie żyje xd szkoda, miałam nadzieję na jakikolwiek odzew z Waszej strony, ale cóż, cudów nie ma. Więc czas na sprawozdanie z mojej nieobecności.
Wow. Byłam 10 dni w Sopocie. Czyż to nie piękne? Chill i sorbety B) Odpoczęłam, przemyślałam. Zmiany i jeszcze raz zmiany. Plany są, ale co z realizacją. Cóż.. wstałam dziś o 12 i cały dzień (do teraz) przesiedziałam w piżamie, grając w jakieś idiotyczne koty na komórce. "Klik klik klik"- na tym polega ta gra, może znacie :) Więc "ogólnie generalnie" jak to mam w zwyczaju mówić ja, i miliony osób: "od jutra". Od jutra, tak. Ale co ?
Przede wszystkim nie siedzieć w domu. To nie wakacje, to gnuśnienie pod kołdrą! :D Także wszystkie kiszone ogórasy wychodzą z domu i razem ze mną biorą się za emanowanie optymistyczną energią i zdrowym trybem życia! Łatwo mówić, trudniej zrobić? Niekoniecznie. Pomyślcie, jak długo czekacie na wakacje w czasie szkoły i czy warto teraz marnować je na to, co robicie. U mnie pomogło. Poza tym, podczas "Sopotowania" zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo lubię siedzieć na zewnątrz. Chodzić nadal nie lubię, ale bieganie to inna sprawa ;) Więc, oczywiście, startujemy z zapinkalaniem po bieżni w ślicznych, sportowych bucikach. Trzeba spalić te sorbety.
Jezu czuję śledzia xD Mamooooo...
Okej, śledź sobie poszedł, a ja nie muszę się skręcać w spazmatycznych bólach.
Oh, właśnie. Opowiem Wam nieco o książkach, które aktualnie czytam. Wiem wiem, nie o tym ten blog i nie ma tu żadnych "Was", gadam ze sobą :D Ciii...
Więc, książką za którą zaraz się wezmę jest "Królestwo czarnego łabędzia" Lee Carroll. Nie wiele mogę Wam na ten temat powiedzieć, w sumie poza opisem z tyłu książki i paroma stronami, wybranymi wybiórczo, nie obcowałam wcześniej z tą książką. Zaciekawił mnie język.. jakby to określić.. mniej potoczny, bardziej wyrafinowany. Bardzo lubię takie książki. Oprócz "Królestwa.." nie tak dawno temu wzięłam się za Lema. Tak tak, właśnie tego Lema. Znienawidzonego przez podstawówkowiczów, autora "haniebnych" "Bajek robotów" :D Niesłusznie. Przysięgam, nie ma książki, która wciągnęła mnie tak bardzo jak "Dzienniki gwiazdowe". Humor Lema, jego oryginalność, niesamowita kreatywność, wyobraźnia.. wyprzedził swoją epokę. Tak bardzo, że zaczęto zastanawiać się, czy faktycznie pisał do Stanisław Lem, czy któryś ze współczesnych pisarzy. Brawa dla Lema, wielkie brawa. Poświęcam Panu tyle słów w moim cudownym poście, na moim cudownym, popularnym blogu.. :D
Żegnam się z Wami i biorę się za książkę!